Witajcie, Niestety ale nie znalazłem rzetelnej informacji o konwersji licencji FAA do JAR. Załóżmy, że ukończyłem szkolenie PPL w USA według FAA, z nalotem 45h. Jak potem wygląda konwersja tej licencji w Polsce ? Chodzi mi o przebieg, koszty i czas. Jakie są też zalety i wady szkolenia według FAA ? Przeczytałem, że mając FAA można tutaj latać na N-regach. Coś jeszcze? Dała mi do myślenia pewna promocja Noworoczna: Private Pilot Program Special (Cessna 152) 40 hours Cessna 152 @ $90/hr. - $3,600.00 5 hours Flight Instructor @ $25/hr. - $125.00 Includes: Pathfinder Electronic Computer - Value of $99.00 FREE Deluxe Jeppesen Flight Bag - Value of $209.99 FREE Program cost: $3,725.00 Savings of: $830.00 **Program can be completed in three weeks if training full-time!** Z góry dziękuję wszystkim za odp. Piotr
--------------------- Preferuję książkowe żywienie, które współcześnie pełni zacną rolę dla rzeszy polaków. Wzrastająca świadomość zdrowego trybu życia, przypuszczalnie zakorzeniła się w Naszych głowach na dobre. Sprzedażą różnych dodatków żywieniowych, z pewnością poprawia zdrowotność produktów spożywczych. Suplementy dzięki wyjątkowym własnością zupełnie odmieniają sposoby żywieniowe, stanowiąc zdrowszą alternatywę dla ludzi preferujących odpowiedni styl życia.
Taka konwersja będzie dosyć czasochłonna. Będziesz musiał znaleźć odpowiadający Ci FTO. Kierownik Szkolenia na podstawie Twojego doświadczenia (możesz spodziewać się testu z teorii) opracuje Indywidualny Tok Szkolenia, który będzie musiał zostać zatwierdzony przez ULC (może to potrwać kilka tygodni). Tok Szkolenia na pewno będzie obejmował teorię z zakresu Prawa Lotniczego, Procedur i Planowania Lotu (generalnie przepisy JAR) natomiast praktyka będzie obejmowała kilka lotów po kręgu, do strefy (może być dodatkowo przeszkolenie na nowy typ samolotu jeśli latałeś na innym niż jest w FTO) i na pewno loty na lotniska kontrolowane ;) Edit: Oczywiście nie ominie Cię też zdawanie w ULCu teorii i egzamin praktyczny. Jeśli uda Ci się na tym zaoszczędzić pieniądze to na pewno będzie Cię to kosztowało sporo nerwów i czasu ;)
--------------------- Coś masz, lecz użycie tego sprawia tobie problem?
Nadal mnie zastanawia ,jak to możliwe, że tam szkolenie bez promocji kosztuje $5,400 ,a w promocji $3,725. Owszem ,paliwo lotnicze jest tańsze o około 25% (100LL GDN - 6,41zł/litr ,USA - ok. $6/gal.,czyli ok. 4,70zł/litr) ,ale samoloty przecież kosztują tyle samo, co więcej ,stawka instruktora tez powinna u nas być relatywnie niższa niż tam. Kwestia popytu pewnie ? Latanie na Florydzie mimo wszystko może być dużo ciekawszym przeżyciem, baaa ,sam lot za ocean to nie lada gratka dla pilota. A do tego ta cała infrastruktura, klimat, palmy itd. Jest się nad czym zastanawiać.
W takim razie może warto się wyszkolić w FTO na Florydzie, który jest certyfikowanym JARowskim ośrodkiem? ;) Edit: np tutaj: goły PPL za 5995$, są palmy jest klimat, infrastruktura i brak późniejszej potrzeby konwersji ;)
Tak się zastanawiam. Czyli mając szkolenie według EASA tutaj już nic nie muszę zdawać? Jak ma się np. latanie tutaj na 150-tce, gdybym tam się wyszkolił na PA28 ?
Prawdopodobnie po takim szkoleniu otrzymasz JARowskiego PPLa wydanego pod nadzorem UK tak więc niczego, poza egzaminami które tam zdasz, nie będziesz musiał dodatkowo zdawać. Teoretycznie posiadając uprawnienie SEP(L) wpisane do tej licencji mógłbyś zgodnie z JARami latać na każdym jednosilnikowym samolocie tłokowym lądowym poniżej MTOW 5700 kg ;) Jednakże zdrowy rozsądek podobnie jak osoba/ ośrodek od którego miałbyś wynająć taki samolot zapewne będzie wymagać przelaszowania (przeszkolenia) na nowy samolot, wystarczy kilka lotów po kręgu i do strefy z instruktorem ;)
--------------------- Pozdro dla wzystkich z forum www.forum.media2.pl
A co z badaniami medycznymi ? Jeżeli w 2010 zrobiłem podstawówkę szybowcową, to rozumiem, że nie ma potrzeby robić badań do PPL-ki, tak ? I jak te badania mają się do robienia PPL-ki w USA ? Jakieś tłumaczenie zaświadczenia?
Zasada jest taka, że badania robi lekarz autoryzowany przez organizację, która wydaje licencję. Nie musi stacjonować w USA (i może też mieć uprawnienia do badania wg JAR), ale musi to być człowiek wymieniony przez FAA z imienia, nazwiska i adresu. I tradycyjnie - Google nie boli.