I tak nie pobije laski, ktora stwierdzila kiedys ze jest z MI6, i chce porozmawiac z pilotami bo ona wie jak naprawic usterke ktora mielismy w locie bez miedzyladowania...
Wdarł, wtargnął... Po prostu wszedł, a nie wiadomo na razie po co. Bo drzwi do kokpitu były otwarte, - ten kto wchodzi, być może ma zamiar narażenia pasażerów na niebezpieczeństwo, ale ten, kto drzwi zostawia do kokpitu otwarte, na bank naraża pasażerów na niebezpieczeństwo... Czytam sobie różne szwedzkie gazety, i póki co nie wiadomo, po co gostek tam wszedł, wiadomo, że się fatalnie czuł i przysypiał, odwieziono go do szpitala i dalej tam siedzi. Grożą mu cztery lata więzienia za "sabotaż w lotnictwie". Ciekawe czy piloci zostaną w jakiś sposób pociągnięci do odpowiedzialności za to, że drzwi do kokpitu w trakcie robienia checklisty były otwarte.... Historię śledzi na bieżąco gazeta lokalna:
[..OT...] W ogóle szwedzka mentalność jaką spotkałem, zawierała piękne, niesowieckie domniemanie w umyśle, że wszelka przestrzeń nieoznaczona jako prywatna bądź zamknięta, jest publicznie dostępna. Pax mógł chcieć się przywitać (niektórzy piloci sami wychodzą się witać np. w LO, LH, 0D, może pax uznał że należy wejść). Może chciał poprosić o pomoc w związku z chorobą - whatever, pomysłowość ludzka nie zna granic. Prawo szwedzkie karne jest mi dotąd obce, ale przekopałem polskie prawo lotnicze i kodeks karny, i samo wejście do otwartego kokpitu nie rodzi u nas odpowiedzialności karnej - naturalnie, do momentu, w którym dowódca wyda jasny komunikat nakazujący opuszczenie kokpitu / alt. do momentu, w którym intruz zacznie działać w sposób wskazujący zamiar wpływania na prowadzenie statku powietrznego, pod warunkiem oczywiście, że przy wchodzeniu nie doszło do intencjonalnego sforsowania blokady drzwi lub innej przeszkody (wtedy pojawia się element "gwałtu", =przemocy). Takie dywagacje i sposób przedstawiania historii przez prasę mają ogromne znaczenie, nie tylko w zakresie przyszłego życia tego pasażera, ale także wizerunku Polski i Polaków...
A może pax był niewyspany lub zmęczony. Stał kilka minut na przednich schodkach. Po wejściu do samolotu (przyzwyczajony, że zawsze wchodził tylnymi) skręcił w lewo... Albo po wejściu na pokład zapytał CC, czy może wejść do kokpitu. Ta nic nie rozumiejąc i oddając mu kartę pokładową, odpowiedziała: "TACK"...:)
"Nie zdołano go przesłuchać, ponieważ zasnął i przewieziono go do szpitala. " Stoarn, a jak Ty tam byłeś, to ludzie zasypiali w samolotach i ich później wożono do szpitala?
Widzę, że facet znalazł w Waszym gronie sporo adwokatów. Okay, tylko czemu "nie zdołano go przesłuchać, ponieważ zasnął i przewieziono go do szpitala"? Zasnął... Hmm. W kraju, w którym mieszkam, jest na coś takiego zgrabne określenie "zgasł". W zdecydowanej większości przypadków takie "zgaśnięcie" to nie wynik choroby, a nadużycia alkoholu. I doprawdy, pijanych awanturników nie mam zwyczaju bronić.
Co za różnica, epileptyk , cukrzyk, alkoholik, drzwi były otwarte. Gostek wszedł i panika załogi, miał "kałacha" ze sobą? granat? maczetę? Dajmy spokój, dziś krzywo spojrzysz na "stewke" i możesz wysiąść w połowie drogi na swój koszt. Nigdzie na razie nie napisano o co tak naprawdę poszło, a o podejściu niektórych załóg do pasażerów wolę się nie wypowiadać więc poczekajmy na oficjalną wersje.
Facio które pod Wizzem na EPPO poinformował obsługę że ten samolot nie doleci bo podłożył bombę, cieszy się wolnością. Ten który chciał sobie w łeb strzelić pod ATR również (mimo że to debil był) więc nie oczekujcie że koleś za wejście do otwartej kabiny będzie ukarany. Każdy, nawet podły prawnik go wybroni.
--------------------- Zapraszam do: Centrum odzyskiwania danych Warszawa